Czy Internet jest bezpieczny?

Pytanie postawione w tytule może wydawać się nieco naiwne. Każdy dorosły doskonale zdaje sobie sprawę, że w globalnej sieci czyha na użytkownika wiele zagrożeń. Nie pozwalają nam o tym zapomnieć media, które co jakiś czas opisują mniej lub bardziej spektakularne ataki hakerów. Wiemy, że powinniśmy zabezpieczać nasze konta internetowe hasłami, które składają się z wielu znaków, liter i cyfr, znaków specjalnych i tak dalej…. A jak to wgląda wśród naszych dzieci?

Statystycznie na pytanie – „Czy Internet jest bezpieczny?” – młodzi ludzie odpowiedzą, że owszem może nie do końca bezpieczny, ale zagrożenia raczej ich nie dotyczą. Innymi słowy ta grupa wiekowa zdaje sobie sprawę z istnienia potencjalnych niebezpieczeństw w sieci. Ale w większości przypadków nie odnosi tego do siebie. Oznacza to, że na co dzień, nie podejmuje żadnych działań aby o swoje bezpieczeństwo w sieci zadbać. Młodzi ludzie na portalach społecznościowych przyjmują zaproszenia do grupy znajomych praktycznie od każdego. Bogato też dokumentują własne życie dzieląc się tymi informacjami z całym światem.

Paradoks tkwi w tym, że im bardziej prawo próbuje bronić prywatności każdego człowieka, tym bardziej nowoczesna technologia sprawia, że jest to coraz trudniejsze. Dotyczy to w dużej mierze dzieci i młodzieży w sieci. Dobrym przykładem są tutaj regulaminy popularnych portali społecznościowych. Zawierają pewne obostrzenia co do wieku użytkowników, których w praktyce nie można wyegzekwować . Pomimo prób zapanowania, przez nas dorosłych, nad sytuacją, dzieciaki logują się gdzie chcą i kiedy chcą. Wszelkie rozwiązania typu – kontrola rodzicielska są bardzo szybko przez co zdolniejsze z naszych pociech obchodzone. Co więc robić? Czy mamy szanse temu jakoś przeciwdziałać? Czy technologia nas – rodziców pokonała?

Może nie powiem nic oryginalnego, ale wygląda na to, że jedyną metodą znaną od dziesięcioleci jest rozmowa. Musimy z młodymi ludźmi o bezpieczeństwie w sieci rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nawet najlepsze rozwiązania technologiczne nie zastąpią zdrowego rozsądku młodych użytkowników Internetu, który my dorośli musimy w nich zaszczepić. Uczymy małe dzieci, aby nie rozmawiały z obcymi na ulicy. Tak samo powinniśmy wytłumaczyć, że w sieci ujawnianie wszystkiego o nas jest również niebezpieczne. Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje tak samo w życiu realnym jak i w Internecie. To, że osoba w sieci wydaje się być rówieśnikiem naszego dziecka wcale nie musi tego oznaczać. Warto, żeby nasza córka lub syn też o tym pamiętali.

Budowania odpowiednich nawyków służących bezpieczeństwu w Internecie warto zacząć już w dzieciństwie. Jeżeli dzisiaj dzieciaki stosują we wszystkich swoich profilach jedno hasło, na dodatek, dla ich znajomych łatwe do zgadnięcia – to jest bardzo prawdopodobne, że będą to robić również jako dorośli. Podobnie ma się sprawa z pozostawaniem zalogowanym do poczty internetowej na komputerach, do których inni mają dostęp – np. w szkolnej pracowni komputerowej. Taki nawyk też się utrwala. O ile jest on stosunkowo niegroźny w przypadku konta pocztowego nastolatka – to pozostanie zalogowanym w jakimś serwisie transakcyjnym, gdzie podaje się numer karty kredytowej, jest już bardzo niebezpieczne.

Rozmawiajmy więc o bezpieczeństwie w sieci z dziećmi. Uczmy ich też na własnym przykładzie. Te rozmowy zaowocują w przyszłości i być może pomogą im uniknąć wielu niebezpiecznych sytuacji.

zdjęcie: pixabay.com