Czy słowo „depresja” jest nadużywane?

Właśnie zakończyliśmy pracę nad naszymi najnowszymi filmami dotyczącymi m.in. depresji wśród młodych ludzi.

W ostatnim czasie słowo depresja stało się dość powszechne. Wiele znanych osób przyznało się, że chorowało lub choruje na depresję. W szkołach podczas zebrań z rodzicami, nauczyciele zwracali uwagę na ten problem. Chociaż wydaje się, że czasami słowo to jest nadużywane – z depresją bowiem jest kojarzone uczucie smutku. Niejednokrotnie słyszymy „Jest mi smutno. Mam chyba depresję”. A depresja to poważna, groźna choroba, która nie leczona może prowadzić do śmierci.

Jej pierwszy etap często jest mylony z lenistwem – wyjaśnia w naszym filmie Małgorzata Reiter, psycholog i psychoterapeuta z FreeMind Centrum Psychoterapii Indywidualnej i Grupowej. – Trudno ją rozpoznać, bo podobna jest do zmęczenia, braku chęci do robienia rzeczy, które nas wcześniej cieszyły. Charakteryzuje się brakiem energii do odrabiania lekcji, codziennych obowiązków.

Często też młody ludzie ukrywają przed dorosłymi, że coś ich gryzie, że nie dają sobie z czymś rady. Boją się prosić o pomoc. Dorośli bowiem ten pierwszy etap często bagatelizują, widząc przyczynę owego „lenistwa”, zmęczenia w nawale obowiązków szkolnych, nauki, itp.

Kolejne etapy depresji trudno już pomylić. Osoba, która jest chora na depresję staje się zupełnie inną osobą niż wcześniej. W II etapie czyli w tzw. depresji umiarkowanej zaczynają pojawiać się myśli samobójcze. Dlatego tak ważne jest rozpoznanie depresji już w jej pierwszym stadium.

Zapraszamy do zapoznania się z naszymi najnowszymi filmami – tutaj oraz od przeczytania artykułu o depresji wśród nastolatków – tutaj.