Cyfrowa rewolucja w polskich szkołach dostaje zadyszki?

Od lat tematem, który pojawia się na wielu konferencjach poświęconych edukacji, jest cyfryzacja polskich szkół. Odnaleźć go można również w programach kolejnych rządów, niezależnie od opcji politycznych.

 

Dlaczego więc kiedy rozmawia się z uczniami, często słyszy się, że nauczyciele rzadko sięgają po elektroniczne pomoce nauczania? Problemem nie jest brak możliwości technicznych, gdyż coraz częściej klasy zaopatrzone są w nowoczesne tablice multimedialne. Sprzęt ten stworzony jest do interaktywnego nauczania. Praktyka szkolna pokazuje, że często jednak, jest on używany tylko jako ekran do projekcji filmów z rzutnika multimedialnego. Interaktywne możliwości najczęściej nie są wykorzystywane.

 

Tablice interaktywne pojawiły się w szkołach już kilka lat temu. Problemem był brak odpowiednich zasobów multimedialnych dostosowanych do nowej technologii. To również uległo zmianie. Istnieją przecież przygotowane przez Ministerstwo Edukacji cyfrowe e-podreczniki, z których wiele świetnie nadaje się do wykorzystania na tablicach multimedialnych. Również firmy produkujące multimedia edukacyjne – zaczęły oferować materiały lekcyjne w postaci aplikacji przeznaczonych do używania na tablicach multimedialnych. Pokazuje to, że możliwości techniczne oraz istnienie odpowiednich zasobów edukacyjnych nie jest problemem. Dlaczego więc nowoczesne multimedia wykorzystywane są tak rzadko?

 

Wydaje się, że problem związany jest z pewnym lękiem, brakiem przyzwyczajenia do posługiwania się cyfrowymi narzędziami w procesie edukacji przez nauczycieli. Wielu z nich chętnie wykorzystuje filmy edukacyjne, które na stałe zadomowiły się w polskich szkołach. Często też sięgają do materiałów graficznych dostępnych w Internecie. Zastosowanie jednak bardziej rozbudowanych rozwiązań, wykorzystujących możliwości multimedialne tablic interaktywnych zdarza się rzadko. W przeciwieństwie do rozwiązań typu „rzutnik – ekran”, tablice interaktywne dają możliwość aktywnego zaangażowania uczniów  podczas lekcji z użyciem multimedialnych treści. Dotykowy charakter tablicy pozwala na prawdziwą interakcję, rozumianą jako aktywny udział w to, co prezentowane jest na tablicy multimedialnej. W praktyce, kiedy rozmawia się z uczniami okazuje się, że to właśnie ta funkcjonalność wykorzystywana jest najrzadziej.

 

Jakie są więc tego przyczyny? Czy przypadkiem nie sprawia to, że cyfrowa rewolucja w nauczaniu nie do końca ma szanse powodzenia? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź, jaki czynnik ponosi odpowiedzialność za taki stan rzeczy. Być może potrzebne jest więcej szkoleń dla nauczycieli, podczas których mieliby oni szansę zetknięcia się z praktycznym wykorzystaniem interaktywnych multimedialnych materiałów edukacyjnych. Szkolenia takie, zawierające elementy praktycznego treningu, pozwoliłyby na przełamanie lęku przed użyciem tych nowoczesnych form nauczania. Przy okazji mogłyby one stanowić platformę komunikacji między uczącymi a twórcami treści multimedialnych, gdzie obie strony mogłyby by podzielić się swoimi oczekiwaniami i doświadczeniami, związanymi z tą, ciągle jeszcze nową, formą nauczania. Patrząc na problem z innej strony, być może pewną trudnością jest brak odpowiednich scenariuszy lekcji, które precyzyjnie prowadziłyby nauczyciela przez proces użycia treści interaktywnych na tablicach multimedialnych.

 

Odpowiedź na pytanie – dlaczego interaktywny potencjał nowoczesnych narzędzi edukacyjnych nie jest wykorzystywany będzie musiała się w końcu znaleźć. Inaczej szkoła zamieni się w swego rodzaju ekspozycję nowoczesnego sprzętu, którego możliwość nie będą nawet w części skutecznie wykorzystywane. Nie pomoże tu obiecywany przez kolejne rządy – dostęp do „szybkiego” Internetu w każdej polskiej szkole. Nowoczesne multimedia edukacyjne mają szansę powstawać tylko wtedy, kiedy będzie na nie zapotrzebowanie ze strony nauczycieli. W przeciwnym razie zostaną one sprowadzone do roli elementów błyskotliwych prezentacji na konferencjach i targach edukacyjnych.